Zośki Papużanki „Świat dla Ciebie zrobiłem”

Największa frajda płynąca z czytania nowej lektury to brak oczekiwań – i choć Zośka Papużanka nie jest debiutantką, dotychczas nie było mi po drodze z powieściami autorki. Najnowsza jej książka pt. „Świat dla Ciebie zrobiłem” to zbiór opowiadań o jednym wspólnym mianowniku, jakim jest człowiek. To właśnie wokół tego epicentrum roztacza się pajęczyna niejednoznaczności i życiowych wypadków. Emocje, jakie towarzyszą bohaterom, stają się wraz z lekturą tymi, które niepostrzeżenie zaczynamy współodczuwać.

IMG_1593

Kwestia wzajemnych więzi ujawnia się niewinnie w każdym z dwunastu opowiadań: wszyscy bohaterowie zdają się być kolejno niewolnikami jakiegoś związku emocjonalnego z innymi i samym sobą. Pierwszy z nich zabiera nas w podróż w niespodziewanie jednoosobowy weekend – wbrew planom, które zakładały udział jego najbliższej („Kaprys”). Choć konsekwentnie i uparcie postanawia wypocząć, już początek wyjazdu jest niespokojny – jakby niepełny… . Czy wbrew przekonaniu, że człowiek stanowi tylko połówkę pomarańczy, samotne wczasy to wciąż dobry sposób na odpoczynek? Samotne podróże preferuje natomiast Marysia, która przecież „zawsze prosiła o pokój jednoosobowy” („212”), a ku własnemu zaskoczeniu odkrywa jak wielką frajdę sprawia rozmowa z nieznajomą imienniczką, z którą przyszło jej dzielić apartament. Hotelowe cztery ściany to jedno, a co jeśli duży dom wypełniony jest nieobecnością bliskich, którzy kochają wielkomiejski szum? Tak właśnie rysuje się kontekst w kolejnym opowiadaniu („Daleko”), w którym „wsi spokojna, wsi wesoła” rajcuje tylko starsze pokolenie. Generacja „młodych” nie chce uprawiać kapusty i dźwigać ze studni wiader z wodą. Tylko jeszcze najmłodsi chcą gonić za motylami…

IMG_1671

Książka Papużanki to szuflada z fotograficznymi skrawkami cudzych historii. Poznamy do bólu dokładny przepis na owoce w kruszonce przyjaciółki, tragikomiczną podmianę kota sąsiadom czy nazwy gwiezdnych konstelacji na czele z Wielką Niedźwiedzicą. Na zmianę śmiejemy się z rosnącej listy niezbędników wyprawianej z rodzinnego domu panny, by później z zapartym tchem słuchać monologu samotnej wdowy, której po śmierci męża pozostały zacierające się w pamięci wspomnienia. Autorka żongluje na zmianę patosem i fraszką, nie przyzwyczajając czytelnika na dłużej do konkretnego stylu. Forma podlega treści i wraz z nią zmienia kształt. Nie każda z historii urzeka mnie w tym samym stopniu: odległa jest mi na przykład wizja, którą roztacza część zatytułowana „Spotkałem opowiadanie”. Na wskroś literacko pochodny obraz rozmywa się przed moimi oczami i nie nadążam za kolejnymi zdaniami – choć może taki był cel? Nie trudno się zgubić w plątaninie struktur gatunku każdemu, kto nie przywykł do surrealizmu literaturoznawczego.

IMG_1874.jpg

Niekwestionowanym wartością książki jest próba ukazania złożoności ludzkiej psychiki: autorka przedstawia nam kolejnych bohaterów o bardzo różnej motywacji i w obliczu rozmaitych sytuacji. To ludzie i zdarzenia, które się wydarzają, są gdzieś obok. To wypadki losowe i zwroty akcji, które kładą się cieniem na przyszłość. Co sprawia, że nagle przypomina nam się czym jest dialog i że mamy sąsiadkę, której nigdy nie powiedzieliśmy „dzień dobry”? Dlaczego jest w nas tyle strachu przed spojrzeniami innych – obcymi, ale przecież niekoniecznie nieżyczliwymi? Gdzie chcemy uciec od tych oczu, które są w istocie takie same wszędzie? Bo przecież możemy jeść straciatellę w słonecznej Italii, ale nadal będziemy tym, kim byliśmy wyjeżdżając. Nie jest to książka, która zachwyci każdego. Miłośnicy monologowego „Traktatu o łuskaniu fasoli” mogą zatęsknić za rozwinięciem wywodu pt. „Trudno”. Pisarstwo Papużanki, analizowane w oderwaniu od poprzednich nagradzanych dzieł, jest w istocie jakieś: jest w nim nonszalancja słownych gierek i jednocześnie pokora wobec języka powszedniego. Zmienny sposób narracji cechuje jedno: mikroskopijne spojrzenie. Zwykło się mawiać, że świat budują szczegóły i ta puenta przebija przez kolejne karty pisarstwa Papużanki. Z pewnością nie każde opowiadanie zmienilibyśmy w kilkuset stronicową powieść – ja najchętniej przeczytałabym „Ślady” w wersji „pełnometrażowej”. Ta historia ma swój początek w wigilię, czyli w moje najmniej ulubione święta w roku. To tu pada tytułowe „świat dla ciebie zrobiłem”, gdy mały Staś daje siostrze posklejany śliną opłatek. Nie to jest jednak sednem historii: kluczowe wydaje się być niewinne podobieństwo ojca rodziny do spotkanego w mieście pana, do którego tuli się obca dziewczynka. Ile trzeba mieć w sobie siły, by w obliczu takiego obrazka zachować spokój, powstrzymać wybuch emocji? Jaką trzeba być kobietą, by w takiej sytuacji pomóc „tej drugiej”? Tą bohaterkę chciałabym poznać bliżej, jak również jej uczucia, emocje, punkt widzenia i dalsze losy. Istnieje tradycja przyznawania przeczytanym książkom punktów – w zależności od tego, jak bardzo się podobała przeczytana treść. Ja polecam ją bez wahania – ale bez punktowo!

IMG_1973

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s